Pierwszy naprawdę ogólnopolski konwent odbył się w Błażejewku pod Poznaniem.
Imprezę zorganizował poznański klub Orbita
, a gośćmi konwentu byli Poul
i Karen Andersonowie. Zważywszy na tamte czasy, trudności w zdobyciu
czegokolwiek, krecią robotę ówczesnego PSMF-u oraz fakt, że konwent odbywał się
w wybory, wszystko i tak wyszło bardzo dobrze. Jednym z hitów imprezy był pokaz
filmu Diuna. Program nie był zbyt bogaty, ale wspominam ten konwent bardzo
ciepło.
Organizowany przez ŚKF konwent rozrósł się do dość dużych rozmiarów (ok. 600 uczestników). Gośćmi konwentu byli m.in. Franz Rottensteiner, James Gunn, Eric Simon, Pascal Ducommun. Najbardziej popularnymi punktami programu były wtedy pokazy wideo oraz aukcje książek. Do tych bardziej udanych należy zaliczyć wystawę malarstwa, na której swe obrazy wystawiał m.in. Henryk Waniek. Obok nagrody ŚKF ŚLĄKFA , po raz pierwszy została wtedy przyznana antynagroda Złoty Meteor.
Rozmach imprezy nieco przytłoczył organizatorów, warszawski oddział PSMF, gdyż w konwencie wzięło udział około 1000 osób. Gościem był Kir Bułyczow. Tradycyjnie już (jak i w Katowicach) były kłopoty z wyżywieniem i ogromne kolejki przy rejestracji, ale mocnym punktem i tu były pokazy wideo (non stop na czterech salach). Wystawa grafiki i malarstwa, dzięki współpracy fanów z Taurusa, wypadła bardzo bogato. Cenne nagrody loterii fantowej, a także burzliwe dyskusje w Klubie Fana też wpływają dodatnio na ocenę imprezy. Choć słyszałam także głosy krytyczne: słaba informacja o filmach, tłok na projekcjach, brak nagłośnienia na spotkaniach itp.
Organizacji podjął się znowu ŚKF. Zdecydował o tym ówczesny prezes, Piotr Kasprowski, czym doprowadził zarząd Klubu niemal do rozpaczy. Ale podkasaliśmy rękawy i wyszła impreza na prawie 800 osób. Wyszły też (odpowiednio większe) te same błędy, co dwa lata wcześniej, zwłaszcza długie kolejki przy rejestracji i posiłkach. Gośćmi konwentu byli John Brunner i Charles W. Brown (redaktor Locusa). Główną nagrodą konwentowej loterii był słynny wtedy tomik wierszy Adama Hollanka Pokuty. Obawa przed zdobyciem głównej nagrody o mało nie doprowadziła do klęski finansowej loterii. Ogólnie konwent wypadł nieco gorzej, niż poprzedni katowicki POLCON.
Gdański Klub Fantastyki gościł na swym konwencie malarza Michelangelo Mianiego. Brian W. Aldiss w ostatniej chwili odwołał przyjazd. Konwent dużo na tym nie stracił, gdyż rozrywkowy charakter gdańskich Nordconów udzielił się i tej imprezie, więc bawiło się, czasem zbyt wesoło, prawie 500 uczestników. Ciekawym pomysłem była waluta konwentowa, która potem na długo weszła do tradycji GKF-owskich spotkań.
Zorganizowany przez Warmiński Klub Fantastyki konwent odbywał się w czasach kryzysu wszystkiego, a gości z zagranicy zwłaszcza. Spotkanie było dość kameralne (około 200 osób) lecz organizatorom udało się ściągnąć czołówkę pisarzy polskich wraz z Andrzejem Sapkowskim, który po raz pierwszy uczestniczył w tego typu imprezie. Olsztyńska gościnność zrobiła swoje, od tego czasu AS bywa na fanowskich spotkaniach.
Cóż, dużo by można pisać. Zamierzenia były wielkie, ale rzeczywistość wypadła marnie. Może wadą był pomysł konwentu miejskiego, gdzie program odbywa się w kilku oddalonych od siebie punktach miasta. Ale zawiniła też organizacja i brak wyobraźni w zarządzie Krakowskiego Klubu Miłośników Fantastyki. Całość ratowała piękna pogoda i piękna krakowska starówka. Z kronikarskiego obowiązku odnotowuję, że na tym Polconie po raz pierwszy odbyło się głosowanie na Nagrodę im. Janusza A. Zajdla i po raz pierwszy wręczono wraz z dyplomem odlaną w brązie statuetkę. Konwent skupił około 600 osób, w tym sporą ilość gości z zagranicy, dla których brakło informacji o programie w innym, niż polski, języku. W efekcie jeszcze dwa lata później Anglicy bawili się na swoich konwentach w grę pod nazwą Dracon, gdzie uczestnicy otrzymywali program np w języku rumuńskim czy litewskim, musieli się zorientować co to za punkt programu, gdzie będzie się odbywać, i jak tam trafić.
Jedna z najlepszych imprez pod względem organizacyjnym. Wszystko dograne i zaplanowane przez Podlaskie Towarzystwo Miłośników Fantastyki. Uczestniczyło ponad 200 osób, pomagały zgodnie inne kluby i po raz pierwszy naprawdę wypaliła taka współpraca. Polcon posiadał profesjonalną gazetkę - Podlaski Kurier Konwentowy. Pogoda też dopisała, a pasowanie na smoków fandomu było doprawdy niezapomniane.
Całkiem sprawnie zorganizowany konwent z olbrzymią ilością zabawnych gier i konkursów. Uczestników nie było wielu (około 200 osób), może podróż do dalekiego Waplewa ich odstraszyła, lecz kameralny konwent wcale nie jest zły. Zła była tylko pogoda, więc przemarsze między pawilonami ośrodka nie należały do przyjemnych. I znowu, jak trzy lata wcześniej, udało się organizatorom ściągnąć na POLCON nowe twarze, tym razem w postaci Jacka Dukaja i tajemniczego dotąd Marka S. Huberatha. Szkoda tylko, że przepadła w Waplewie idea pomocy międzyklubowej zapoczątkowana w Białymstoku.
Lubelski Klub Fantastyki Syriusz
tak naprawdę połączył POLCON z
konwentem RPG. Organizatorzy wzięli na swoje barki dość poważny, bo podwójny
ciężar. Nic by się w sumie nie stało, gdyby nie przedziwny brak informacji o
programie, a co ważniejsze o jego zmianach (nieuniknionych, jak wiadomo
wszystkim, którzy kiedyś coś organizowali). Więc egzystowały sobie obok dwie
imprezy naraz, ale z tego co wiem, to program polconowski był bardziej udany.
Za wielki plus imprezy należy uznać wspaniały przegląd filmów kinowych, dobrze
pomyślane i zorganizowane wieczorki (o kocie Garfieldzie, wspomnienia o Januszu
Zajdlu, spotkanie smoków fandomu), całą masę konkursów i, za co szczerze
podziwiam organizatorów, zestawienie spotkań, konkursów i filmów w bloki
tematyczne. Gościem konwentu, liczącego ponad 500 uczestników, był Bruce
Sterling.
I Konferencja Nauk Alternatywnych i Magicznych Uniwersytetu
Bałtyckiego
skupiła ponad 500 osób. Doskonała organizacja nie zdołała
jednak utemperować rozhasania co poniektórych uczestników. Gdański Klub
Fantastyki wydał z okazji konwentu dwa wspaniałe biuletyny: Informator, oraz
Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Bałtyckiego. Interesujące sesje naukowe UB
przyciągały sporą publikę. Lecz ogólny, jak to zwykle na Nordconie, rozrywkowy
charakter imprezy udzielał się czasem i prelegentom. Jak i w poprzednich latach
bardzo udany był konkurs strojów i happening — mocne punkty programu
nordconowskich spotkań.
Nagroda Zajdla została wręczona podczas NORDCONu '96 w Jastrzębiej Górze.
Gośćmi zagranicznymi śląskiego Polconu byli Orson Scott Card i Kir Bułyczow. Konwent oprócz kilku drobnych wpadek przebiegł w miarę planowanym trybem. Po raz pierwszy ustalony został status pomagającego przy konwencie, czyli gżdacza, oraz specjalna koszulka w zamian za pracę. Uruchomiono też mały kącik dla uczestników programu — Zieloną Strefę, zwaną po obcemu Green Roomem. O zmianach i poprawkach w programie informował konwentowiczów Świt nad Rawą, biuletyn konwentowy. Jednym z do dziś wspominanych punktów programu był przedpremierowy pokaz filmu Men in Black. Dość bogato prezentowała się też wystawa i przegląd filmów kinowych. W konwencie wzięło udział około 600 uczestników.
Spotkanie z gościem honorowym Polconu, Terry Pratchettem było wyjątkowo długie, ciekawe i wesołe. Jeszcze dłuższa była kolejka po autografy (każdy z oczekujących taszczył po kilka tomów pod pachą). Do Białegostoku zjechało ok. 500 osób, konwent był udany, mimo niezawinionych ze strony organizatorów zawirowań w programie. Trochę problemów stwarzało rozbicie programu na trzy budynki, ale piękna pogoda też została zaprogramowana. Imprezą, której ozdobą był przedpremierowy pokaz filmu Truman Show, interesowały się liczne media, biegające po budynku z kamerą lub dyktafonem w garści.
Najbardziej rozreklamowany medialnie Polcon w historii fandomu. Wśród gości konwentu był Wojtek Siudmak, spotkanie z artystą zgromadziło wielu fanów jego prac graficznych. Liczne panele dyskusyjne i prelekcje odbywały się o czasie i dostarczyły uczestnikom strawy intelektualnej. Strefa wszelkiego rodzaju gier została wyznaczona poza głównym budynkiem, co zawsze wydawało mi się mało korzystnym pomysłem. Bardzo udanym, był natomiast blok dziecięcy, na którym spotkały się pociechy uczestników konwentu i co stworzyło rodzinną atmosferę. Dobrze zorganizowana maskarada (światła, muzyka) i wręczenie nagród miały miejsce w trochę nieodpowiedniej sali, ale brak dużej auli na warszawskiej uczelni nie jest winą fanów ze stolicy. Na warszawskim Polconie przetrwała idea gżdacza i chyba spełniła swoje zadanie, np. aktywizując uśpiony fandom żyrardowski. W konwencie uczestniczyło niemal 1000 osób.
Ten Polcon (z racji bycia też Euroconem) uraczył uczestników największym informatorem konwentowym, największą ilością gości, kolorową reklamówką i najwyższą w historii akredytacją u drzwi. Gośćmi byli m.in.: W. J. Williams, M. Miani, W. Siudmak, Kir Bułyczow, Terry Bison, Michael Kandel oraz czołówka polskich pisarzy. Konwent miał miejsce w pięknej okolicy, niedaleko plaży, na której rozegrała się zresztą średniowieczna bitwa. Uczestnicy w liczbie ok. 800 osób, zgłaszając się w większości na ostatni moment, skutecznie uniemożliwili organizatorom rozplanowanie programu. Efektem były sale wypełnione po brzegi i przelewające się poza nie, jak w przypadku wręczenia nagród. Świetnie działała księgarnia konwentowa, piękna była wystawa, a ze spotkania z Inge Heyer, jak i z Wojtkiem Siudmakiem, uczestnicy wyszli w wypiekami.
Katowicka Odyseja 2001, czyli pierwszy Polcon nowego tysiąclecia odbył w cieniu tragedii nowojorskiego WTC. Dobrze, że gość honorowy, Ian Watson, przyleciał do Polski wcześniej, bo goście ze Stanów oczywiście już nie dotarli. Konwent, choć bez fajerwerków, przebiegł w miarę poprawnie. Mocną stroną programu była sala multimedialna wykorzystywana do prelekcji, pokazów i konkursów oraz bloki tematyczne: tolkienowski, popularno-naukowy i komiksowy. Programowi towarzyszył przegląd filmów, przedpremierowy pokaz Final Fantasy, wystawa plastyczna, wystawa tematyczna o Lemie. Około 500 uczestników miało też możliwość zagrania w LARPa, lub wzięcia udziału w czysto rozrywkowych grach i zabawach. Organizator — Śląski Klub Fantastyki — otrzymał dużą pomoc ze strony innych klubów.
Po jedenastu latach Polcon powrócił do Krakowa, a organizacji podjęła się
Galicyjska Gildia Fanów Fantastyki. Szkoda, że program konwentu został rozbity
na dwa budynki, gdyż spowodowało to, że część uczestników przebywała tylko w
jednym miejscu. Gośćmi konwentu byli między innymi Ken McLeod i Kirył Jeśkow.
Po raz pierwszy w historii Polconów, gość honorowy, Anna Brzezińska, dyżurowała
przy urnie, zachęcając do głosowania na Nagrodę im. J.A Zajdla. Olbrzymia
ilość konkursów z atrakcyjnymi nagrodami, wspaniałe spotkania i panele, sesja
lemowska na najwyższym poziomie, to tylko niektóre z atrakcji krakowskiego
spotkania. Przebojem stał się też pokaz filmu Tomka Bagińskiego
Katedra
. Organizatorzy podtrzymali tradycję gżdacza, co z pewnością
pomogło przy opanowaniu ponad 800 osobowej grupy uczestników.
Po raz pierwszy najbardziej prestiżowy konwent miłośników fantastyki odbył się
w Elblągu, mieście znanym z organizowanych przez Elbląski Klub Fantastyki
Fremen
wspaniałych konwentów ARRACON. Na imprezę zjechało ok. 350
uczestników, a mogło więcej, choć i tak organizatorzy trochę z początku się
pogubili. Mocną stroną imprezy były przeglądy filmowe, piękna wystawa z
kolorowym folderem, gość w osobie Inge Heyer, sesja komiksowa i wspaniała
oprawa wręczenia Nagrody im. J.A. Zajdla. Należy też pochwalić świetną stronę
internetową i profesjonalnie wydany Informator. Na minus konwentu trzeba
zaliczyć niezbyt przemyślanie ułożony program, oraz mało efektywne
wykorzystanie gżdaczy.
I znowu po raz pierwszy Polcon zawitał do Zielonej Góry. Istniejący od 1982
roku Zielonogórski Klub Fantastyki Ad Astra
po organizacji licznych
Bachanaliów Fantastycznych zdecydował się na organizację Polconu. Do ogromnych
plusów należy zaliczyć imprezie lokalizację w nowoczesnych wnętrzach
Uniwersytetu Zielonogórskiego, które sprawiły, że konwent zyskał odpowiednią
oprawę. Gośćmi honorowymi byli: Jacek Dukaj (pisarz), Tadeusz A. Olszański
(fan), Anna Brzezińska i Edyta Szulc (wydawca — Runa). Bogaty program
uświetniły pokazy nieba, liczne konkursy oraz bloki tematyczne: filmowy, RPG,
komiksowy, magiczny, mangowy oraz blok naukowy. Zielonogórski konwent ugościł
ponad 350 uczestników.
XX Polcon powrócił do Błażejewka, do tego samego ośrodka, w którym wszystko się
zaczęło... Jednak organizatorem tego konwentu był już całkiem inny poznański
klub fantastyki — Druga Era
. Gośćmi honorowymi byli: Marek S.
Huberath (pisarz), Tadeusz Zysk (wydawca), Jacek Gdaniec (fan). Dla tych
uczestników, którzy pamiętali pierwszy Polcon, imprezę wypełniały wspomnienia i
refleksje nie tylko podczas wspomnieniowych punktów programu, które
przygotowali organizatorzy. Ośrodek pomieścił ok. 550 uczestników tego bardzo
udanego konwentu. Na plus zdecydowanie należało zaliczyć tanie miejsca
noclegowe oraz pogodę, która sprzyjała wędrówkom między pawilonami ośrodka.
Po dwunastu latach konwent powrócił do Lublina, a organizatorami byli:
Lubelskie Stowarzyszenie Fantastyki Cytadela Syriusza
i Lubelski Klub
Fantastyki Syriusz
. Gośćmi honorowymi zostali: Andrzej Pilipiuk
(pisarz), Krzysztof Grzywnowicz (fan) oraz Eryk Górski i Robert Łakuta (wydawca
— Fabryka Słów). Bogaty i różnorodny program odbywał się w miejscu, które
— niestety, jak to przeważnie szkolne budynki — nie stanowiło
dobrej oprawy konwentu. Jednak zakończenie Polconu oraz wręczenie Nagrody im.
Janusza A. Zajdla miało miejsce w pięknej i olbrzymiej sali ACK Chatka
Żaka
, która pomieściła wszystkich chętnych z ponad 800 uczestników
konwentu.
Największa impreza w historii Polconów. Warszawski ośrodek Gromada pomieścił ponad dwa tysiące uczestników konwentu. Głównym organizatorem była Konfederacja Fantastyki RASSUN, a imprezę wspomogli finansowo m.in. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, AXN Sci-Fi oraz CD Projekt. Całość imprezy odbywała się w jednym miejscu, za co należą się pochwały organizatorom, ale nie tylko za to. Polcon miał bardzo dobrą reklamę medialną, że wspomnę tylko film reklamowy zrobiony przez Stanisława Mąderka, ale też świetne plakaty autorstwa gościa imprezy, Marvano. Gośćmi honorowymi konwentu byli: Marek S. Huberath (twórca), Zbigniew Przyrowski (wydawca), Wojciech Orliński (popularyzator) oraz niżej podpisana, jako fan. Podczas imprezy trwały też targi popkultury a miłośnicy fantastyki przez cztery dni mieli do wyboru 250 punktów programu.
Elżbieta Gepfert
Ostatnie zmiany: 30 sierpnia 2010r.
Fandom Polski